sobota, 6 września 2014

Pomiędzy życiem, a śmiercią


- On już od jakiegoś czasu zachowywał się dziwnie. Martwię się, ze mogło mu się coś stać.
- Irs usiądź jesteś bardziej blada niż zwykle.- Shun próbował uspokoić dziewczynę.
- Nic mi…- panna zemdlała i zaczęła się dusić.
- Irs, Irs- wojownicy próbowali ja jakoś ratować, ale nie mogli nic zrobić. Księżniczka powoli umierała, krztusząc się swoją krwią. Nagle do pomieszczenia wpadł Ren.
- Odsuńcie się- warknął. Wojownicy zaskoczeni jego obecnością szybko wykonali jego polecenie. Chłopak chwycił Irs i z nią wyszedł rzucając po drodze.
- Nie idźcie za mną.

Irs powoli otworzyła oczy. Leżała prawie naga w jakieś grocie, na czymś zimnym i twardym. Pomieszczenie oświetlało tylko kilka świec. Po chwili się nad dziewczyną nachylił Ren i pomógł jej usiąść. Zdawał się jej jakiś inny.
- Dziwnie się czuje.
- Przyzwyczaisz się. Twoja łza duszy nie ma mocnej więzi z ciałem.
- Co?! Zwariowałeś?! Chcesz mnie zabić?!
-Uspokój się! To był jedyny sposób żeby cię uratować.
- Skazanie mnie na pewną śmierć to…- chłopak uciszył ją pocałunkiem. Odepchnęła go. Smakował inaczej.
- Masz mi natychmiast wszystko wyjaśnić!
- Dobrze, ale uspokój się.- Irs patrzyła na niego gniewnie.
- Mów.
- Zauważyłaś pewnie, że ostatnio chodziłem zaniepokojony. Wynikało to z tego, że mój organizm nie był wstanie utrzymać tej całej mocy i ta zaczęła go wyniszczać. Więc zaszyłem się tu. Udało mi się stworzyć nowe, o wiele wytrzymalsze ciało, które było wstanie utrzymać moją moc i przeniosłem do niego moją dusze. Jak tylko zakończyłem ten proces zauważyłem, że nie ma pomiędzy nami więzi, a to z kolei oznaczało, że jesteś połączona z moim starym ciałem które umierało ciągnąc za sobą ciebie do grobu. Użyłem magii aby spowolnić ten proces i pobiegłem po ciebie. Przyniosłem cię tu i tobie również stworzyłem nowe, wytrzymalsze ciało i umieściłem w nim twoją dusze zanim stała się „cielesna”. W ostatniej chwili udało mi się wyrwać ją z ciebie, stąd dziura w klatce piersiowej.- dziewczyna spojrzała na swoja pierś sprawdzając czy nie ma tam dziury.- W tym starym ciele- Irs już chciała spojrzeć za siebie, ale Ren chwycił jej głowę zmuszając do patrzenia na siebie.- Nie, nie teraz. Później je zobaczysz. Teraz daj mi dokończyć. Utworzyłem pomiędzy nami więź taką jak tamtą z tą różnicą, że w razie śmierci jednego z nas nie pociągnie to drugiego. Wszystkie umiejętności zostały nie zmienne, z ta różnicą, że ja nie mam już gundaliańskiej postaci. Tobie zostawiłem możliwość zmieniania się w nitiankę, ponieważ nie wiedziałem czy chcesz ją zostawić czy nie, a nie chciałem za ciebie decydować.
- Ale będziemy żyć? Oboje?
- Tak. Musimy tylko przyzwyczaić się do nowych ciał. Dla pewności wolał bym też aby pradawni ponownie założyli pieczęcie na naszą moc, bo stare zostały zniszczone.
- Potwierdzam twoje zdanie.
- Nie używaj jak na razie magii, ani zmiany postaci dobrze.
- Dobrze. Czy mi się wydaje czy mam większe piersi?- dla podkreślenia dziewczyna kilka razy podniosła biust jakby go poprawiając.
- Może trochę.- chłopak się zarumienił- Może być trochę różnić w rysach twarzy i budowie u nas obojgu.
- Czyli mogę przez to rozumieć, że wyglądam tak jak mnie widziałeś?
- Tak jakby. Przepraszam za to. Prawie przeze mnie umarłaś.
- Ale żyję. Dzięki tobie- pocałowała go wzdrygnęła się lekko kiedy dotknęła obcych jeszcze warg swoimi.
- Chcesz je teraz zobaczyć, czy zostawimy to na później?- Ren spytał kiedy skończyli się całować.
- Teraz.- chłopak odwrócił Irs tak, że mogła w końcu zobaczyć co znajduje się za nią. Przy ścianie leżały zwłoki. Ich zwłoki.
Księżniczka pisnęła przerażona, co nie było do niej podobne. W jej starym ciele, na wysokości serca ziała czerwona dziura wyglądająca jakby ktoś wyszarpał z ciała coś co znajdywało się w sercu, albo sam organ. Materiał wokół rany przesiąknięty był krwią, a samo osocze barwiło również brodę i szyje dziewczęcych zwłok. Poprzednie ciało Rena również miało okrwawioną szyję i brodę, co oznaczało, że oboje w trakcie tego procesu dławili się własnym osoczem.
Irs zaczęła szlochać. Ren odwrócił ją do siebie i przytulił. Wiedział, ze dziewczyna nigdy nie pozwalała sobie na chwile słabości, a jak już to tylko przy nim, ale każdy przeżył by szok widząc własne zmasakrowane zwłoki i będąc przy tym w 100% żywym. Takie, rzeczy nie zdarzały się często, bo nie stawały się praktycznie nigdy.
Chłopak okrył księżniczkę swoim płaszczem i powiedział:
- Chodźmy stąd.
- Ale nie możemy tu tego tak zostawić.- spojrzała na niego przez łzy.
- Wiem. Zastanowimy się nad tym kiedy ochłoniemy. Nikt nie znajdzie tego miejsca. Chodź.- Podniósł ją i wyniósł z podziemnej jaskini. Ren wiedział, że ona tak samo jak on sam nie ma najmniejszej ochoty na rozmowę z Młodymi Wojownikami więc zaniósł ją do gorących źródeł. Na miejscu pomógł jej wejść do wody i sam do niej dołączył. Ciuchy zostawili niedaleko. Wystarczająco blisko by móc do nich szybko dotrzeć i wystarczająco daleko aby ich nie pomoczyć. Irs siedziała zanurzona w wodzie aż pod nos.
- Co z nimi zrobimy?
- Z ciałami?- dziewczyna skinęła w odpowiedzi głową- Nie wiem. Pochowanie ich odpada. To było by dziwne mieć własny grób. Niektóre demony pożerają swoje ciała kiedy je zmieniają na nowe, ale to też odpada. Nie dał bym rady zrobić czegoś takiego i ty pewnie też. Chyba jedyna opcją pozostaje kremacja.
- I co zamierzasz trzymać swoje zwłoki na kominku?- księżniczka rzuciła nieco sarkastycznie.
- Tego nie powiedziałem. Posłuchaj.- objął ją ramieniem- Wiem, że jesteś zestresowana tą sytuacją. Ja też się tym przejmuje. Ale na razie musimy się w miarę uspokoić i pomyśleć co zrobić z wojownikami. Na pewno nie wrócą do domu zanim się nie dowiedzą co się stało.
- Najpierw wolała bym przedyskutować to z twoją mamą i z moimi rodzicami. Jesteś świadomy faktu, że zniszczyłeś pieczęcie na paktach gilwinańsko-gunadaliańskim i –nitiańskim.
- Chodziło o to w nich abyśmy mogli przeżyć. Nikt nie będzie miał mi za złe, że uchroniłem nas przed śmiercią. A zapomniał bym. Nie bardzo wiedziałem jak stworzyć ci jajniki więc użyłem tych ze starego ciała dlatego masz w po części nowe i po części stare.- chłopak się lekko zarumienił, a Irs wzdrygnęła.
- Dobrze, że mi mówisz. Ej, to, ze mam nowe ciało nie oznacza czasem, ze znów jestem dziewicą?
- Tak. Przygotuj się na to, że stracisz je jeszcze kilka razy.- cmoknął ją w policzek.
- Powiększyłeś sobie?- chłopak zrobił się cały czerwony.- Mów.- Na twarzy księżniczki pojawił się zły uśmieszek.
- Tak. Nie. Nie wiem. Może trochę.- Ren był nadal cały czerwony i wyraźnie zakłopotany. Dziewczyna zaśmiała się cicho, co przyniosło chłopakowi ulgę. Martwił się o nią. Przez to co się stało zdawała się być przygaszona.
- Może i jesteś trochę inny, ale nadal słodko wyglądasz zakłopotany.- pocałowała go. Po chwili siłowali się językami oboje próbując wepchnąć swój partnerowi do gardła. W między czasie księżniczka wylądowała  swojemu koledze na kolanach. Kiedy się od siebie oderwali Irs popatrzyła Renowi w oczy i już miała coś powiedzieć, ale ją uprzedził.
- Nie. Na razie to sobie odpuścimy. To nie jest dobry czas na takie rzeczy.- Irs wiedziała, że każdy inny chłopak nie odmówił by tego, ale wiedziała, że Ren jest inny niż większości chłopców. Nie miała mu tego za złe i podzielała jego zdanie.
- Chodźmy już. Inaczej zaczną nas szukać.- skinęła głową zgadzając się.
*******

Jak dotąd to jedno z moich najlepszych opowiadań i mam nadzieje, że wam się spodoba.
Co jeszcze mogę powiedzieć...
W sumie poza tym, że Aisling była ze mnie dumna (bo zabiłam (teoretycznie) moje postacie) to nie ma
z nim związanej jakiejś super historii 

~~Irs~~

środa, 27 sierpnia 2014

Trzynasty

 Źródło: stylowi.pl

Trzynasty Czarny Kot to istota bardzo tajemnicza. Jest równocześnie duchem i demonem. Raz jest cielesny, raz nie. Nikt nie zna jego historii, lecz tym którzy potrafią go rozpoznać wiedzą iż jest on najsilniejszy z grupy demonów zwanych "Trzynastoma Czarnymi Kotami". Stworzenie wygląda jak skrzyżowanie czarnej pantery z gepardem. Czarna niczym noc sierść, krwisto czerwone oczy i biała, rzymska liczba trzynaście nad nimi. Jak większość demonów potrafi on przybrać ludzką postać. Rzadko kiedy zawiera z kimś pakt i jeszcze rzadziej go dotrzymuje. Lubuje się w pożeraniu dusz nic nieświadomych ofiar.


"- Mogę ci zdradzić me prawdziwe imię lecz wątpię byś była w stanie je wymówić, a tym bardziej zapamiętać. Brzmi ono: Chishizfutokaarichifu mizkashitofu memochi Mirikiaririkizludochimomekakashikimirikiludo rinkizmekaaririkichimoludo rinkurinmomiriki"- Cytat z mojej historii której głównym bohaterem jest Trzynasty Czerny Kot
Irs

środa, 20 sierpnia 2014

Cytat

Witajcie! Dzisiaj zostawiam was tym oto pięknym cytatem :

"Teorie klasyczne nauczają nas o czterech wrotach umysłu, przez które każdy przechodzi zgodnie z własną natura i potrzebami
Pierwsze to sen, który przynosi nam wytchnienie od świata i całego jego bólu. Sen wyznacza przemijanie czasu, narzuca nam dystans wobec krzywd, jakich doznaliśmy. Ranny człowiek często zapada w nieświadomość. Podobnie bywa z tym, który otrzyma przerażające wieści - często mdleję czy traci przytomność. tak właśnie umysł może chronić sam siebie, przechodząc przez pierwsze wrota
Drugie są wrota zapomnienia. Niektóre rany są zbyt głębokie, aby mogły zabliźnić, albo zbyt głębokie by zagoiły się w miarę szubko. Dodatkowo wiele wspomnie ma bolesny charakter. Powiedzenie "Czas leczy rany" jest fałszywe. Czas leczy większość ran. Reszto zostaje ukryta za drugimi wrotami.
Trzecimi wrotami jest szaleństwo. Bywa, że umysł zostaje porażony takim ciosem, iż kryje się w szaleństwie. I choć z pozoru to wyjście wcale nie musi wydawać się korzystne, w istocie takie właśnie jest. Bywają chwile, w których rzeczywistość niczym innym jak tylko bólem, a żeby przed nim uciec, umysł musi porzucić rzeczywistość.
Czwarte wrota to śmierć. Ostatnia reduta. Po śmierci nie może się stać nic złego, a przynajmniej tak opowiadają"

(Cytat z książki "Imię wiatru" aut. Patrick Rothfuss )

wtorek, 19 sierpnia 2014

Organizacyjnie

Hej,
 pewnie już zauważyliście, na blogu pojawiają się różne nowe strony ( zachęcamy do zaglądania na nie)
Blog powoli zaczyna działać, zaczęłyśmy dodawać różne nowe posty i staramy się to udoskonalić, więc życzcie nam powodzenia. Mamy nadzieję że wy także będziecie aktywni, zachęcamy więc do komentowania, i przesyłania prac ;)
Aisling

niedziela, 3 sierpnia 2014

Hym...

Wypadało by żebym  teraz ja coś dodała, co nie?
W takim razie wstawię opowiadanie które kiedyś napisałam dla Aising na jej urodziny.
Miłego czytania
Irs


Aisling westchnęła, kiedy Irs znów chwyciła ją za nadgarstek aby zawlec ją gdzieś i znów zapomnieć po co.
- Irs, dokąd mnie znowu prowadzisz?
- Zobaczysz.
- Tak jak ostatnie osiemnaście razy?
- Nie tym razem będzie inaczej.- malinowo oka smoczyca uśmiechnęła się do swojej siostry.
- Powtarzasz się wiesz, a ja wolała bym…
- Tak, wiem wolała byś poczytać sobie książkę- przerwała jej Irs- Ty też się powtarzasz moja droga.
- Co nie zmienia faktu, że tak jest.
- Nie marudź mi tu, tylko zakładaj- starsza księżniczka wyciągnęła czarną opaskę.
- Irs to się robi już nudne i męczące- Aisling marudziła kiedy jej siostra zawiązywała jej oczy.
- Widzisz coś?
- Nie. Mogła…
- To idziemy- nie zważając na protesty wróżki smoczyca zaczęła ją ciągnąć w bliżej nie określonym kierunku.

            -Dobra ludzie, już tu idą, czyli mamy jakieś piętnaście minut zanim tu dotrą. Rajan wypierdzielaj mi stąd z tym alkoholem!- Ren ryknął na złotookiego bruneta, który próbował po kryjomu położyć na stole butelkę bliżej nie zidentyfikowanym trunkiem.
- Impreza bez…
- Jak mi zaraz tego z oczu nie zabierzesz to jedyne co będziesz pamiętał z tej imprezy to jak cię wyrzucam za drzwi!
- Okej, okej. Nie denerwuj się tak chłopie.- chłopak niechętnie poszedł wynieść alkohol omijając przy tym szerokim łukiem wkurzonego smoka.
- Nii-sama, i jak?- do Krawlera podszedł różowowłosy chłopak przebrany za kota.
- Świetnie, zrób coś dla mnie i idź sprawdź jak tam daleko jest Shin i powiedz, żeby się streszczał. Jakby co to mu pomóż.
- Ok.- kotek szybko wybiegł z pokoju.
- Fajny pomysł z tymi strojami, ale czemu akurat ja muszę być przebrany za jelenia?- koło smoka stanął starszy brat Irs i Aisling przebrany za stworzenie o którym mówił.
- Bo jesteś łosiem.- odparł tamten sprawdzając czy wszystko jest na miejscu.
- Wiesz…
- Yugi ty się lepiej ciesz, że nie musisz chodzić z łososiem na głowie.
- A pro po Rajan gdzie twój kostium?- Ren rzucił miażdżące spojrzenie swojemu kumplowi.
- Już po niego lecę- chłopak od łososia szybko się usunął z drogi smoku.
- Yugi idź pomóc reszcie, a ja powiem Irs, że potrzebujemy trochę czasu i sprawdzę co z Shinem.- Krawler wskazał na krzątające się po całym pokoju osoby w czym połowa z nich próbowała zainstalować kulę dyskotekową i wyraźnie im to nie szło.

            - Irs daleko jeszcze?
- Jeszcze kawałek.
- Kilkanaście minut temu mówiłaś to samo.
- Oj no, idź i nie marudź.
- Ale nogi mnie już bolą i przez ciebie już się prawie wywróciłam.
- Zaraz będziemy na miejscu. Już ja cię tam bezpiecznie doprowadzę.- Irs uśmiechnęła się do siostry chociaż dobrze wiedziała, że ona nie może tego zobaczyć i skręciła oddalając się tym samym od ich celu.

            Po jakimś czasie kluczenia uliczkami miasta smoczyca wprowadziła swoją siostrę do rezydencji zamieszkanej przez rodzinę Krawlerów.
- Daleko jeszcze?
- Już jesteśmy prawie na miejscu.
- Wiesz Irs nie bardzo ci wieżę głównie dlatego, że słyszałam to już dzisiaj 35 razy.
- Liczyłaś to?
- A miała jakieś lepsze zajęcie?
- Chyba nie- starsza księżniczka zamyśliła się chwilę.
- Ej my wchodzimy po schodach, czy mi się wydaje?
- Wydaje ci się.- dziewczyna skłamała i poprowadziła Aisling korytarzami do odpowiedniego pomieszczenia. Kiedy były już na miejscu Irs ściągnęła siostrze opaskę z oczu i wykrzyknęła razem z wszystkimi:
- NIESPODZIANKA!
Na środku pokoju stali wszyscy zaznajomi dziewczyn wraz z rodzicami ich i Rena, a kiedy pierwsze zaskoczenie wróżki minęło goście rozstąpili się ukazując stojących za nimi chłopaków: Lynca przebranego za białego kota z jednym okiem zmienionym na zielone, aby bardziej przypominał Pangur Bana, który zresztą siedział wraz z wyglądającym jak on Iluzjonem pod nogami kociego chłopca. Obok nich stał Yugi przebrany za białego jelenia, Rajan z wielkim łososiem na głowie i Shin przebrany za białego wilka. Siostra Irs nie czekając długo rzuciła się na szyje swojego chłopaka.
- Jejku Shin jak ty słodko wyglądasz- wróżka przyprawiła młodzieńca w stroju wilka o wielki rumieniec.- Wy wszyscy wyglądacie słodko- księżniczka zwróciła się do pozostałych przebierańców- poza tobą Rajan ty wyglądasz dziwnie. Dziękuje wam za to wszystko. Co prawda nogi mnie trochę bolą- spojrzała na Irs- ale to miłe, że wyprawiliście mi takie wspaniałe przyjęcie.
- Nie rozpędzaj się tak. Prawdziwa impreza się jeszcze nie zaczęła.- stwierdził Ren po czym jeszcze dodał- Muzykę proszę- ktoś włączył wieże i wszyscy zaczęli się świetnie bawić, a impreza trwała do samego rana.

sobota, 26 lipca 2014

Historia Naszych postaci

Była sobie kraina. W, której smoki były postrachem, było tam królestwo, upadłe, zabrane przez smoki, złe smoki. I był las,a w lesie wróżka, a właściwie duch lasu imieniem Aisling. Wróżka ta widziała wieloma oczami. Okiem jelenia,łososia, wilka. Oczyma świata, roślin, zwierząt. I patrzyła na świat zbrukany złem i nienawiścią.
Świat jakby dwa wilki, lecz ten zły; czarny, niosący nienawiść, kłamstwo i zło szerzące granice na tamtym świecie, on wygrywał. Ten dobry, który niósł nadzieję, prawdę, miłość i dobroć choć w najmniejszej postaci, przegrywał. Las piękny, tajemniczy, zaczarowany, który potrafił odmienić każdą zagubioną duszę, płonął. Aisling spalała się wraz z swoim pięknym lasem,gdy w wyniku kolejnego starcia ludzi ze smokami, las stanął w ogniu, a ona nie wiedziała co zrobić. Jej las płonął. A dobroć ze świata znikała ze świata, dzień za dniem. Czary nic tu nie dały. Była silną wróżką, lecz w formie jakiejkolwiek istoty nie dała rady uratować lasu. Gdy tak siedziała na skale opodal szczątków niegdyś pięknego lasu, przechodziła obok księżniczka. Aisling znikała razem ze swoim lasem, lecz właśnie ta księżniczka jej na to nie pozwoliła. Księżniczka zwała się Irs Irsania Eney z królestwa upadłego, które smoki zabrały. Irs była dość wysoką dziewczyną, o smukłej sylwetce i zawsze uśmiechniętej twarzy. Irs podeszła do siedzącej na skale półprzezroczystej wróżki i spytała.
-Witaj, czemu płaczesz ? - Mówiąc to usiadła obok Aisling i próbowała objąć, lecz ręce przeniknęły wróżkę.
-Wwwitaj, czemu mnie widzisz, powinnam już zniknąć. - powiedziała Aisling ze łzami w oczach-
-Jestem Księżniczka Irs Irsania Eney, a ty ?- zapytała Irs przyglądając się znikającej powoli istocie.
- Ja jestem Aisling, a to mój las – wskazała w tym momencie na ruinę pozostałą z niego.
-Dlaczego ten las, stał się taką ruiną? I ty, dlaczego znikasz.- zapytała Irs z zaciekawieniem, ale też z ukrytym smutkiem.
-Ten las został zepsuty przez zło, a wraz z lasem ja muszę zniknąć.- Powiedziała, a po jej policzkach spływały łzy. Aisling była wyglądającą na 13 lat wróżką, wielkości człowieka z długimi białymi włosami. Zobaczyć mógł ją tylko ktoś o dobrym sercu. Miała na sobie, jak na leśną wróżkę, a właściwie ducha lasu przystało, jakby bluzkę z liści i zielonej trawy i spódniczkę z tych samych rzeczy. Jej nogi wyglądały jakby porosły je liście, była piękna, miała w sobie coś innego co nadawało jej wdzięku i wyjątkowości tak jak jej las.
-Może jest jakiś sposób abyś przeżyła, może zostaniesz w połowie moją siostrą? - zapytała Irs z uśmiechem pełnym nadziei.
-Naprawdę? W ten sposób uratowałabyś mnie, ale jak to zrobić? - zapytała Aisling z nadzieją w głosie.
-Znam pewnego czarnoksiężnika, który potrafiłby przemienić cię w istotę ludzką i połączyć cię ze mną więzami krwi i stałabyś się częścią naszej rodziny- Odpowiedziała Irs
-Och, jesteś tego pewna ?
-Tak !
-Więc chodźmy – powiedziała Aisling radośnie próbując uścisnąć swoją nową siostrę, przy czym zapomniała o swojej przenikalności i tak szybo jak się na nią rzuciła, tak szybko spadła na ziemię, Aisling szla obok Irs z uśmiechem na twarzy, lecz nie wiedziała czy to się uda. Jak być właściwie w połowie wróżką, a w połowie człowiekiem? Zadawała sobie to pytanie w kółko, aż doszły do wysokiej wieży. Wyglądała na opuszczoną. Weszła razem ze swoją przybraną siostrą do środka, a w sali pośród sterty książek siedział czarnoksiężnik. Czarnoksiężnik miał na głowie kaptur i był w długiej fioletowej szacie ze wzorem złotych gwiazd. Nie było widać jego twarzy, ani włosów. Irs powiedziała do niego kila słów w tajemniczym języku. Postać zaprowadziła je do komnaty , w której pośrodku stał okrągły stół. Dziewczyny podeszły do niego, Czarnoksiężnik związał prawą rękę Aisling z prawą ręką Irs po czym Naciął czubek palca, wyszeptał parę słów, a wtedy od obu księżniczek zaczął bić blask. Zakapturzona postać rozwiązała ich ręce, a Aisling zauważyła że nie ma śladu po ranie wyciętej przez czarnoksiężnika.
-od dziś jesteśmy siostrami -powiedziała Irs, ciepłym głosem. Po czym wyszły z komnaty poszły wprost do wielkiego zamku.
-A to co? - zapytała Irs ze zdumieniem, wskazując białego kota który jedno oko miał zielone drugie niebieskie.
-To Pangur Ban, mój pomocnik, może cię to zadziwić, ale to jest uczony kot. - Powiedziała Aisling mówiąc to podeszła do Pangur Bana i go pogłaskała, ku zdziwieniu Irs nagle odezwał się gruby głos.
-Tak, wiem, że do dziwne droga panno, lecz uczyłem się na Kotwordzie mam dyplom najlepszego kotpsolwenta roku.- powiedział Pangur Ban, Irs w pierwszym momencie odskoczyła, lecz potem z uśmiechem na twarzy podeszła do kota i też go pogłaskała.
-Witaj, miło cię poznać. Jestem Irs Irsania Eney
-Ciebie także miło poznać- powiedział Pangur Ban. Szli tak, aż doszli do zamku, wielkiego, lecz trochę zniszczonego. Gdy weszli do zamku Irs zaprowadziła Aisling do jej pokoju przyniosła legowisko dla Pangur Bana i zapoznała z członkami rodziny oraz oprowadziła po domu. Aisling poznała chłopaka Irs Rena oraz jego kolegę Shina, który od razu wpadł jej w oko i kilku braci. Irs miała 18 lat, a Aisling stała się o rok od niej młodszą siostrą. Dowiedziała się, że Irs i jej przyjaciele pracują ze smokami aby zniszczyć złe smoki. Poznała także smoka dosiadanego przez Irs oraz przez Rena. Shin był uroczym chłopakiem choć tajemniczym, z dłuższymi czarnymi włosami, ubierającego się na czarno, nosił glany. Mógł zmieniać się w czarnego wilka. A Aisling mogła zmienić się także w wilka tyko, że białego. Gdy już poznała całą okolicę, poszły na obiad. Po obiedzie poszli do biblioteki a Aisling bardzo wciągnęło to całe czytanie. Po jakimś czasie Aisling zaczęła chodzić z Shinem, i dołączyła do Rycerzy niepokonanej siły. Stoczyła kilka bitew i odkryła, że jej umiejętność w stawaniu się wilkiem, znacznie pomaga w walce z złymi smokami. Pewnego razu Aisling siedziała przed domem wpatrzona w gwiazdy, obok niej siedział shin a dalej Irs wraz z Renem
- Wieczór jest piękny, lecz jest w nim coś niepokojącego- razem z wypowiedzianymi słowami Aisling z daleka zauważyli nadciągające smoki. Zerwali się szybko zebrali drużynę i pokonali ich. Straty były wielkie, lecz dobroć na świecie została przywrócona. Nikt do dziś nie pamięta o tym zdarzeniu. Większość smoków została pojmana i wsadzona do lochu w, którym nie zagrażali nikomu. O bohaterskim wyczynie Aisling i jej przyjaciół nikt do końca nie pamięta. A może smoki jeszcze istnieją. Aisling może właśnie siedzi niedaleko, lecz ty jej nie zauważasz? Ujrzeć możesz ją w samym sobie, a także spotkać się z nią w każdej książce, w której będzie opisana jakaś roślina, zwierze. Choćby wspomniane o jakimkolwiek lesie. Musisz uwierzyć. Spotkać jest ją łatwo, bo każdy las jest pilnowany przez jej strażników. A może Aisling właśnie spogląda ci przez ramię z uśmiechem na twarzy. Uwierz, Przeczytaj. Zawsze możesz sprawdzić czy za rogiem nie kryje się nie odkryta tajemnica, i przygoda, która spotka ciebie, wystarczy uwierzyć. Może magia naprawdę istnieje ?


Opowiadanie by Aisling Astrid Eney
(Wiem, fabuła strasznie słaba, moje najgorsze opowiadanie, ale jest po to abyście zrozumieli mniej więcej nasze postacie )
***
 Na naszym blogu pojawiło się parę nowych stron więc zachęcamy do ich przejrzenia
*** 
Zachęcamy do komentowania i przysyłania waszych prac ^^

Aisling

czwartek, 24 lipca 2014

Witajcie !

Jestem Aisling Astrid Eney. Wraz z moją przyjaciółką/siostrą (niepotrzebne skreślić) Irs Irsanią Eney będziemy tworzyć tego bloga. Znajdziecie tu  wiersze, zdjęcia, rysunki, opowiadania i wszelkiego rodzaju ciekawe rzeczy ( mam nadzieję ). Będą tu rzeczy przede wszystkim naszego autorstwa. Jeśli wyrazicie taką chęć możemy także udostępniać wasze dzieła. Przez następne kilka dni będziemy ogarniać sprawy techniczne, więc proszę abyście zajrzeli później (czyli po tygodniu od 24.07.14)

Życzcie nam powodzenia
 Aisling         
*************************************************************
  Na pierwszy ogień idzie rysunek Irs