środa, 28 stycznia 2015

Irsu narzeka na smoki, czyli coś niezwykłego

W tej notce chciała bym poddać ocenie pewne smoki. Głównie będzie to punkt anatomiczny, bo pomimo faktu, że smoki to istoty fantasty to jakimiś prawami ich budowa musi się rządzić. Na pierwszy ogień idzie art smoka w którym byłam długo zakochana aż nie dostrzegłam pewnych defektów.

Źródło: http://joyreactor.com/search/dragon%2Bgif

Majestatyczny prawda? No cóż nawet jeśli by żył w rzeczywistości raczej nie dało by rady zobaczyć go lecącego. Smok ma za małą rozpiętość skrzydeł które nawet nie mają możliwości się napiąć czyli nie mogą złapać powietrza. Ponad to ogon gada nie nadaje się wcale na ster przez co stworzenie miało by zerową zwrotność. Jednym słowem w powietrze mógłby się wznieść tylko dzięki magi i zachowywał by się tam niczym słoń w składzie porcelany albo leciał cały czas prosto i lądował za każdym razem kiedy musiał by skręcić. Poza tym skrzydła smoka przez błonę nie mają możliwości całkowitego złożenia się, a nawet gdyby mogły wyglądały by co najmniej kiepsko. Co do głowy nie mam żadnych zarzutów chociaż szczęki gada mają pewnie stosunkowo słaby nacisk. Jedyny plus jaki łapie ten smok to za mięśnie poruszające skrzydłami. z pewnością są wystarczająco duże by unieść smoka, w przeciwieństwie do samych skrzydeł.

Podsumowując: śliczny jest tylko na animacji.

piątek, 23 stycznia 2015

O Odchodzeniu i głupich nastoletnich uczuciach

Chciałam wam pokazać jedną piosenkę https://www.youtube.com/watch?v=RBumgq5yVrA
Tłumaczenie:

"Cóż, potrzebujesz światła tylko wtedy gdy zapada mrok
Tęsknisz za słońcem tylko wtedy gdy zaczyna padać śnieg
Pojmujesz, że ją kochasz, gdy pozwolisz jej odejść
Zauważasz, że byłeś na szczycie tylko wtedy, gdy spadasz na dno
Nienawidzisz drogi tylko wtedy, gdy tęsknisz za domem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść.

Gapisz się na dno swojego kieliszka
Mając nadzieję, że marzenie spełni się pewnego dnia
Ale marzenia spełniają się powoli i trwają tak krótko
Widzisz ją, gdy tylko zamykasz oczy
Może pewnego dnia zrozumiesz dlaczego
Wszystko czego dotykasz umiera

Ale potrzebujesz światła tylko wtedy gdy zapada mrok
Tęsknisz za słońcem tylko wtedy kiedy śnieg za oknem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
Zauważasz, że byłeś na szczycie tylko wtedy, gdy spadasz na dno
Nienawidzisz drogi tylko wtedy, kiedy tęsknisz za domem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść.

Gapisz się uparcie w sufit w ciemnościach
A w twoim sercu to samo uczucie pustki
Bo miłość przychodzi powoli, ale odchodzi tak szybko
Cóż znów ją widzisz gdy zasypiasz
Ale nigdy nie możesz jej dotknąć, ani zatrzymać
Bo kochałeś ją zbyt mocno, bo bez reszty oddałeś się miłości

Cóż, potrzebujesz światła tylko wtedy gdy zapada mrok
Tęsknisz za słońcem tylko wtedy kiedy śnieg za oknem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
Zauważasz, że byłeś na szczycie tylko wtedy, gdy upadasz na dno
Nienawidzisz drogi tylko wtedy, kiedy tęsknisz za domem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść
Oh oh oh nie
I pozwalasz jej odejść
Oh oh oh nie
I tak pozwalasz jej odejść

Bo potrzebujesz światła tylko wtedy gdy zapada mrok
I tęsknisz za słońcem tylko wtedy kiedy śnieg za oknem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
Zauważasz, że byłeś na szczycie tylko wtedy, gdy upadasz na dno
Nienawidzisz drogi tylko wtedy, kiedy tęsknisz za domem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść.

Bo potrzebujesz światła tylko wtedy gdy zapada mrok
Tęsknisz za słońcem tylko wtedy kiedy śnieg za oknem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
Zauważasz, że byłeś na szczycie tylko wtedy, gdy upadasz na dno
Nienawidzisz drogi tylko wtedy, kiedy tęsknisz za domem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść. "

Często nie zauważamy ważnych dla nas osób. Dopiero gdy odchodzą, zauważamy, że ich brak. Pozwolimy odejść komuś kto jest nam całym światem, bo będzie lepiej(Rozczaruję was, nie będzie.), albo zauważamy, że on/ona była dla nas całym światem gdy odejdzie.
Częsta odpowiedź ludzi na pytanie dlaczego się tniesz, dlaczego chcesz sobie robić krzywdę jest taka:
"Bo kocham, nie jestem kochany."
"Bo kocham niewłaściwą osobę"
"Bo jestem nieidealna"
Więc umieramy w pogoni za ideałem i miłością.
Czyli prawdę mówiąc, umieramy w pogoni za czymś strasznie nieidealnym.
Chcemy być inni, byś wyjątkowi dla kogoś. Najlepiej, żeby była to osoba właśnie ta dla nas idealna. Jesteśmy nie zauważani, przez tą osobę. Twierdzimy, że nasz świat upada, ale są osoby, które myślą tak samo o nas...
Dlaczego tak nieidealne osoby zadają nam ból? Często nawet do nich nie podejdziemy ", Bo pierwsze wrażenie jest najlepsze" i w najlepszym wypadku ktoś to psuje, natura ludzi. Właśnie, wy też zauważyliście, że praktycznie każdą relację na której wam zależy, psują koleżanki/koledzy?
Najgorsze jest to, że nie ma drugiej szansy. Znienawidzimy przez to osobę, w której się zauroczymy, On/Ona znienawidzi nas.
Zostaje nam więc tylko płacz i żyletki.
Ale może będzie inaczej? Może jest inaczej? Po jakimś czasie odpuszczamy.
Tak w tym momencie dzieje się coś, że nie odpuścimy.
Dlaczego jedna osoba jest idealna dla wielu?
Zazwyczaj, to takie głupie.
Mija, to wszystko.
Właściwie nie zabija nas fakt, że nie mogliśmy go/ją mieć.
Zabija nas fakt, że nie mieliśmy i nie możemy mieć kogoś takiego.
Zabija nas fakt, że nie stać nas na nich.


 Ale świat się na tym nie kończy, są inni/ inne. Powinniśmy spojrzeć na osoby, które właściwie niepodziewanie nas kochają, możemy o tym wiedzieć albo nie. Nie pozwólcie im tak cierpieć. Proszę.



czwartek, 1 stycznia 2015

Alicja w krainie Rzeczywistości- Rozdział II

**************************************************************
Śnimy, bo nie możemy wytrzymać obrazu rzeczywistości.
*
Nie zrozumiesz nigdy cierpienia bezbronnej osoby.
Nie zrozumiesz nigdy bólu jaki mogłeś kogoś obdarzyć
Nie zrozumiesz nigdy słów zabierających chęć do życia
Nie zrozumiesz nigdy tego co dzieje się we mnie
Nie zrozumiesz nigdy mnie

Rozdział II
Trudy wybór ?
Nella podniosła się powoli przecierając oczy, aby sprawdzić czy to nie jest sen. Przecież czytała „Alicję w krainie czarów ”, ale to była tylko bajka. A jednak znalazła się w krainie tylko w krainie odwrotnej do krainy czarów. Pomyślała: Czy ja jestem tą prawdziwą Alicją, a może jej zastępczynią, może ona istniała, a ja muszę naprawić jej los? Myśli zatruwały jej umysł. Pośród wyblakłej polany stał niewielki domek. Po chwili namysłu poszła sprawdzić co tam się kryje. W domku ujrzała fotel w którym siedziała starsza pani dziergająca szalik.
-Może chcesz się zdrzemnąć dziecko, właśnie wstawiłam zupę możesz się położyć- Nella tak więc zrobiła położyła się, a jej sny były niespokojne. Gdy się obudziła zjadła zupę i ruszyła przed siebie spotykając białego królika.
-Stój!- zawołała, a królik się zatrzymał i spytał:
-Alicja? Och jak dawno ciebie tu nie było.
-Mnie nigdy tu nie było.- królik spojrzał na nią podejrzliwie.
-Musisz uratować krainę !
- Ale jak?- zapytała Nella
Musisz zniszczyć zło w niej panujące. Rzeczywistość, tą złą rzeczywistość. Chodź za mną!- idąc tą zaczarowaną drogą, Nella zamyśliła się ~ Dlaczego ja się tu znalazłam?~, a odpowiedź nie była łatwa … lub wcale jej nie było. Po chwili znaleźli się nad wodospadem, lecz woda w nim byłą fioletowa.
– To jest napój dzięki, któremu możesz się zmniejszyć weź butelkę wystarczy kropelka, wzrost odzyskasz po pięciu minutach.
- No dobrze – nagle Nella zauważyła, że ma na sobie sukienkę z fartuszkiem lekko okrwawionym.
-No cóż to gdzie mam iść?
- Idź tam gdzie wskaże Ci serce, będziesz widziała znaki więc nimi się kieruj.
- Ale gdzie mam iść? - zapytała ponownie
To tylko ty wiesz, przecież to ty wymyśliłaś tą krainę.- królik odszedł, a Nella zaczęła iść przed siebie. Po drodze znalazła nóż który leżał na stole, a obok niego siekiera, łuk i strzały. To było zbyt łatwe... Coś jest tu nie tak jeszcze nie wiem co, ale muszę to naprawić...
Wzięła rzeczy do ręki, przyjrzała się im z zaciekawieniem, schowała nóż i siekierę za pasek przy sukience, przyczepiła łuk do pasa na plecach, założyła kołczan ze strzałami i szła dalej, nagle spotkała kilka potworów zrobionych jakby z śluzu. Co mam teraz zrobić? Nella była zrozpaczona, a potwory zaczęły się do niej zbliżać i rzucać grudkami śluzu w nią. Były całe zrobione z czarnego smaru, śluzy, a może ropy? Zamiast twarzy miały jedną, lub kilka masek, zrobionych z główek od porcelanowych lalek. Chwyciła się za pasek ~ No przecież... siekiera~ wzięła ją do ręki i zaczęła wymachiwać ostrzem przed „Corruptio”* ku jej zdziwieniu udało jej się wygrać tą bitwę, lecz nie zapomnijmy to była jak na razie tylko bitwa... a nie koniec całej wojny. Nagle zdała sobie sprawę, że ten śluz zniknął, a o potworach nie było mowy, więc ruszyła przed siebie. Po drodze zauważyła wodospad, który był wycięty na jej podobiznę, a z oczu postaci wyciekała woda, zwykła, trochę słona, ale woda. Nella postanowiła chwilę odpocząć~ A może ja rzeczywiście jestem tą Alicją, ale dlaczego ja? Przecież jestem zwykłą dziewczyną, ale może jednak się mylę?~ Nella zadawała sobie pytania, ale natychmiast sobie na nie zaprzeczała. W jej umyśle toczyła się pewna walka, walka myśli jakby po jednej stał wilk biały, piękny, który mówił o tym, że to rzeczywiście ona musi to naprawić, niósł on także radość i zarazem nadzieję na to, że wszystko może się udać. Po drugiej stronie wilk czarny, wilk nienawiści, strachu, który mówił jej by uciec. Tylko dokąd? Tej odpowiedzi na szczęście nie dostawała, bo gdyby ten wilk wygrał, nie dałaby rady, a cała kraina byłaby zniszczona i w pewnym czasie by zniknęła. W każdym z nas są takie wilki. Tylko nie zawsze karmimy i pozwalamy wygrywać temu dobremu, Nella stała właśnie przed takim wyborem. Czy dobrze wybrała? Tego dowiecie się później...
____________________________
* [łac.] Zepsucie- potwory spotkane przez Nellę. 

środa, 24 grudnia 2014

Coś o Świętach

Niektórym Święta Bożego Narodzenia kojarzą się przystrajaniem choinki i kolacją jedzoną razem z rodziną. Dla innych to kolejny maraton "Kevina" lub słynne ciężarówki Coca Coli. Da jednych liczy się czas spędzony z bliskimi, a dla drugich wyszukane prezenty. Jednak każdemu Święta kojarzą się  z czasem radości i szczęścia. Jemu jednak od śmierci matki nie kojarzyły się z niczym dobrym. Sześć lat temu jego rodzice się rozwiedli, a on został z matką którą wkrótce wyszła za innego mężczyznę. Trzy lata później kobieta się powiesiła, a dla jej syna rozpoczęło się piekło...
Mężczyzna który miał się opiekować nastolatkiem popadł w alkoholizm i odizolował chłopaka od jego biologicznego ojca. Trzynastolatek był codziennie bity i poniżany zarówno przez ojczyma jak i rówieśników. Mimo, że z dnia na dzień było gorzej chłopak nikomu się nie skarżył. Jedna z nauczycielek z jego gimnazjum kiedyś spostrzegła, że coś jest nie tak i zaczęła szperać. Jak tylko ojczym nastolatka się ot tym dowiedział myśląc, że dzieciak coś wyjawił ciężko go pobił i pod duszonego zamknął w piwnicy. To zdarzenie sprawiło, że chłopak bał się komukolwiek poskarżyć. Nastolatek żył tak z nadzieją, że jak pójdzie do szkoły średniej to chociaż koledzy przestaną się na nim wyżywać. Chłopak ostatecznie ukończył gimnazjum i  w brew woli ojczyma który chciał by ten poszedł do pracy zapisał się do Zespołu Szkół Handlowych w Bydgoszczy jako Technik Organizacji Reklamy. I poszedł do nowej szkoły, ale nie było lepiej. Rolę kolegów przejął ojczym nakłaniający siłą chłopaka do zrezygnowania z nauki. Szesnastolatek uczył się najlepiej jat tylko mógł, ale ostatecznie coś w nim pękło...
Było to kilka dni przed świętami:
Nastolatek po kilku próbach samobójczych siedział w koncie patrząc jak jego opiekun oglądając telewizje opróżnia kolejne butelki alkoholu. Jedna z nich roztrzaskała się tuż obok głowy przestraszonego chłopaka gdy mężczyźnie skończyło się trunek.
- Przydaj się na coś gnoju i przynieś mi następne piwo.
- Nie ma więcej- chłopak starał się uniknąć wzroku wściekłego ojczyma.
- No to idź po nie! Durny bachorze!- mężczyzna uderzył nastolatka. Chłopka szybko się podniósł i bez słowa wybiegł biorąc po drodze pieniądze i kurtkę. Nie miał jednak zamiaru iść ojczymowi po piwo. Poszedł do jeszcze otwartej biblioteki gdzie pierwszy raz od dawna wszedł na internet  i odszukał Facebook-a swojego biologicznego ojca. Sprawdził tylko jego miejsce zamieszkania i mimo, że nie znał dokładnego adresu wsiadł do najbliższego autobusu jadącego do Żnina. Nastolatek zajął miejsce na samym końcu i wymęczony osunął się w ramiona snu.
~~~~~~~~~~~~
- Ej, wstawaj- kierowca autobusu potrząsnął śpiącym chłopakiem.
- Gdzie ja jestem?-jeszcze w pół śpiący nastolatek rozejrzał się nieprzytomnym wzrokiem.
- W Żninie. Zasnąłeś w autobusie. Jeszcze trochę i bym cię tu zamknął.
- Przepraszam- zmieszany chłopak szybko wstał i wyszedł z autobusu. Poszedł jakąś boczną ulicą, aż ostatecznie trafił na most gdzie przystanął. Nie wiedział co ma dalej zrobić. Było ciemno i zimno, a on nie miał nawet ciepłej kurtki. Po prostu stał i wpatrywał się w wodę. Miał wszystkiego dosyć.
- Co ja sobie myślałem? Że ucieknę od ojczyma i wszystko się nagle ułoży?- pytał siebie i już chciał skoczyć, ale usłyszał swoje imię.
- Robert?
- Tata?- zaskoczony chłopak spojrzał na stojącego nieopodal mężczyznę.
- Tak się martwiłem- ojciec złapał syna za ramiona- Twój ojczym dzwonił. Powiedział: " Wiem, ze masz tego bachora" i coś, że mam cię mu oddać bo popamiętam. Nie mogłem się z nim dogadać. Od razu poszedłem cię szukać. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo się o ciebie martwiłem.
- Tato...- nastolatek miał łzy w oczach.
- On ci to zrobił?
Robert kiwnął głową.
- Tato... Ja nie chcę tam wracać.
- I nie wrócisz-zapewnił go ojciec.

Może jednak te Święta będą szczęśliwe?

piątek, 28 listopada 2014

"podobno nie wierzysz w marzenia, ale się nie podajesz w tej sprawie ;)"

Nie wierzę w coś co po prostu jest niemożliwe, nie wiem o jaką sprawę ci chodzi, ale poddaje się, może ci się wydawać, ale jakoś próbuję nie pokazywać tego bólu, który doświadczam przy próbach spełniania marzeń, jedno marzenie tak przecierpiałam więc dotrwam do końca, ale inne, na inne nie mam siły, mimo wszystko jestem zbyt słaba, tylko udaję wesołą, silną, nie przejmująca się innymi, tak na prawdę jestem wrażliwa i z wieloma rzeczami nie daję sb po prostu rady." Marzenia się nie spełniają o ile do nich nie dążysz", lecz dla mnie wymagają zbyt wielkiego bólu, a ten ból psychiczny jest większy od tego fizycznego, który przeżywam. Są marzenia, których nie spełnię między innymi przez mój wygląd i to jaka jestem, więc marzenia zawsze pozostają tylko marzeniami...

                                                                      ( źródło: internet.)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Czym jest strach ?

Każdy strach był inny, nie do opisania, mniejszy, większy, to nie ma znaczenia, ale był,
jest, trwa, są rzeczy, których nigdy nie przestanę się bać i nie są to wymyślone potwory, duchy
w większości ten strach tworzą ludzie...

Bałeś/bałaś się czegoś w swoim życiu? Jeśli tak, to opiszesz ten strach?
Nie wiem, czy strach powstał z wyolbrzymienia
Nie wiem, czy to jest tylko nasze wyobrażenie
Nie wiem czy jest stworzony przez ludzi
Nie wiem czy jest stworzony przed ludźmi
Ale wiem jedno
Jest.
*
*
Większość ludzi boi się samotności
 Boi się o drugiego człowieka
Boi się o to że nie da rady
Boi się że będzie sam
a ja ?
Ja boję się tego, że nikt nie zaakceptuje mnie
Tego że mnie nie zrozumie
Czy to też znaczy " strach przed samotnością ? " 
:
Strach,
Największy strach
to strach 
przed niezrozumieniem
:
:
Alicja w Krainie Rzeczywistości
Rozdział I
świat pełen gniewu

Za górami, za lasami żyła sobie pewna dziewczynka... tylko że ta opowieść nie zaczyna się szczęśliwie, ani tak się nie kończy.
Nella siedziała w kącie małego pokoju zwinięta w kłębek.
Ta czarnowłosa dziewczynka różniła się od swoich rówieśniczek.
Siedziała wśród szarości czterech ścian. Czy ja coś znaczę? Czy ten świat coś znaczy? Czy on istnieje, czy to tylko sen?
Do pokoju wolnym krokiem weszła jej mama. 
- Nelko dziś twoje 13 urodziny w nagrodę pójdziemy ci kupić jakieś nowe ubrania w centrum handlowym- dziewczynka spojrzała na zawsze uśmiechniętą mamę
– No .. dobrze.- Dzień zwykły, dzień, spokojny, a jednak zawszę uśmiech na twarzy jest tylko kłamstwem.-Wyszły z pokoju, Przebrała się w czarną spódniczkę i podartą skórzaną kurtkę, a pod nią bluzkę z czerwonymi wzorami, na nogach miała założone glany. Wolnym krokiem wyszła z pokoju. Była wiosna. Dlaczego ten świat jest taki radosny? Czy on zawsze się ciesz z tego zła, którym jest obarczony? Szły wolnym krokiem, przeszły obok rozkwitniętego parku i zobaczyła centrum handlowe, które stał w płomieniach. Miał srebrny kolor i parę wielkich drzwi, a w nich widziała ludzi- skaczących przez okna.
-Nelko dlaczego się zatrzymałaś?- zapytała jej mama
- Ale ja nie chcę tam iść...-odpowiedziała dziewczynka
- Daj spokój przecież lubisz tam chodzić- mama kontynuowała z zdziwieniem
- Nie chcę!- krzyknęła i pobiegła w kierunku ciemnego parku. Kobieta zaczęła biec za nią.– Nelciu stój !!- nie zdążyła jej dogonić. 
Może to tylko drwina, drwina świata... Bo on nie przejmuję się tym, ze ludzie giną, bo to piękny słoneczny dzień... To nie ma sensu... Świat nie ma sensu. 
Po chwili dziewczynka szła wolniej, przechodziła przez park,było tam ciemno drzewa wyglądały jakby chciały zacząć tańczyć przy melodii wiatru wiejącego lekko, szła zamyślona myślała jednocześnie o wszystkim i o niczym... miała mętlik w głowie. Po co ona mnie śledzi, po co ona o mnie dba, przecież i tak to wszystko się skończy tego nie będzie.. mnie nie będzie. A dlaczego ja mam uciekać, albo nie dlaczego oni mnie więżą? Nie nie oni mnie więżą, świat mnie więzi. Podążając z tymi myślami szła przez ciemny las. Nagle spotkała chłopaka o czarnych dość długich włosami, był wysoki jak na swój wiek, ale strasznie szczupły. Miał na sobie czerwoną poszarpana bluzkę i czerwono czarne spodnie, a buty długie o czarnym i czerwonym kolorze.
-Hej ty!- chłopak wskazał ją palcem– Chodź tutaj! Nella niepewnie, ale podeszła do tajemniczego chłopaka
- Kim ty jesteś?- zapytała
– Musisz uciekać! Niedługo znów cię tam zamkną.- Dziewczynka spoglądnęła się za siebie w pośpiechu wymamrotała–  Cześć!- i znów ruszyła przed siebie w kierunku starej opuszczonej kamienicy.
Nella ukryła się w starej kamienicy dokąd zawsze uciekała. Czy świat naprawdę nie ma kolorów, czy dobro już tu nie istnieje? Czy to tylko sen? Albo wielkie więzienie? Dotarła do kamienicy, a tam powitała ją serdecznie staruszka: niska trochę przygarbiona, ale zawsze uśmiechnięta.
-Dzień dobry słoneczko! Oh, już się martwiłam. Nie możesz wychodzić z domu na tak długo- powiedziała stawiając przed nią gar gorącej pomidorówki. Nella usiadła przy stole.
-Przepraszam.- powiedziała ze smutkiem- Już nie będę.
-No już nie smuć się tylko jedz póki gorące!- Dziewczynka zjadła talerz zupy i poszła się położyć w pokoju, nie był piękny, ale już się przyzwyczaiła do niego ponieważ bywała tam często.
W nocy Nella poszła do lasu gdzie zawszę spotykała swoich znajomych. Wiedziała, że nie może spotykać się z nimi w dzień. Gdy weszła do ciemnego lasu zza krzaków usłyszała wołanie.
- O! Nella wreszcie wróciłaś martwiliśmy się, że coś ci się stało.- Zza krzaków wyszła dziewczynka o długich białych włosach długości podobnej do włosów nastolatki
-Ja też się za tobą stęskniłam– odpowiedziała czarnowłosa Dziewczynka miała na sobie szpitalną sukienkę trochę okrwawioną co nie przeszkadzało Nelli. Co u ciebie?- zapytała Nella.
-Ostatnio widziałam jak zawala się centrum handlowe.
- Ja też, właśnie szłam tam z tą panią gdy to się stało, nie wiem dlaczego ona tego nie zauważyła – odpowiedziała Nella.
-Czasem zapominasz, że ona jest chora.... przecież inaczej by cię ciągle nie szukała!
-Ona jest jakaś dziwna
- Przed chwilą od niej uciekłam- odpowiedziała Nella swojej koleżance
-Właśnie i potem dziwić się, Przez to myśli, że jesteś jej córką- powiedziała dziewczynka
 -Słyszysz to?- Zapytała Nell
- Chyba, ktoś płaczę- po chwili zastanowienia poszły sprawdzić co to był za odgłos. To była dziewczynka
 - Co się stało?
 - Zgubiłam się- powiedziała i jeszcze mocniej zaczęła płakać.
 -Zaraz poszukamy twojej mamy- wyszły z lasu trzymając dziewczynkę za rączkę.
O patrz tam stoi-to nie była mama dziewczynki tylko stojąca policja wraz z mamą Nelli
- Córeczko kochanie tak się martwiłam- Gdy Nella odwróciła się aby sprawdzić gdzie podziała się dziewczynka i jej przyjaciółka zobaczyła za sobą tylko las... ciemny, z wysokimi drzewami, budzący grozę, strach; dziewczynek nie było. -Nelciu chodź muszę zawieść cię do szpitala -Dziewczynka próbowała się wyrwać z jej objęć, ale straciła przytomność w pewnym momencie. Po jakimś czasie Nella obudziła się w szpitalu. Oh Nelciu tak się martwiłam, co ty wyprawiasz?- zapytała jej " Mama".                                                                
-Nic nie robię po prostu co chwilę chcesz żebym tu siedziała nie mogę wrócić do prawdziwego domu. Kim ty w ogóle jesteś?- zapytała Nella  kobietę                                                   
- Ja jestem twoją mamą.                                                     
- Jasne- wstała z łóżka i podeszła do okna. Świat, może my tylko sobie go wyobrażamy ? Może każdy widzi go innym? Ale ja widzę go złym. Może on jest zły ? Może to tylko sen? Ale czym jest sen. czymś nierzeczywistym który widzimy w rzeczywistości. Czy to jest rzeczywistość ? Na drugi dzień Nella nadal walczyła o powrót do domu. Czy Rzeczywiście coś ze mną nie tak? Rzeczywistość.. coś prawdziwego.. jak coś ma być prawdziwe , a coś wymyślone, przecież wszystko o czym myślimy i co widzimy jest prawdziwe.. przecież każda ta rzecz jest tu my ją widzimy może nie czujemy, ale wiemy, ze jest. Po jakimś czasie Nella wracała do domu, lecz potem znów jechała do szpitala. Hmm wolę być tu niż chodzić tam do tamtej szkoły.
Ale właśnie był ranek, właśnie miała przygotowane lekcje, właśnie jadła śniadanie , właśnie szła do szkoły. W tym czasie zmieniała się jeszcze bardziej. W szkole było ciepło lecz ona zawsze czuła chłód gdy do niej wchodziła.
Ej patrzcie inna idzie- zawołał chłopiec.                  
- hahahaha i co psycholko, znowu tutaj? - zapytała ją „najfajniejsza„ dziewczyna z klasy ,lecz ona nie zwraca na nią uwagi. Położyła plecak pod ławkę i usiadła z notesem w ręku. Przybiegły do niej trzy dziewczyny ubranie ''modnie'' jak one mówią : „stylowo”.                                                                    
- O Nella dawno cię nie widziałyśmy jak się czujesz brzydalcu? Z główką coś nie tak? - powiedziała jedna dziewczyna stojąca przed nimi miała na imię … hmm właśnie jak ona miała.. w sumie nie ważne...Ona nie była najgorsza było wiele innych gorszych dziewczyn ,a szczególnie chłopaków . Szkoła mimo wszystko nie jest tak dobra jak ją wszędzie przedstawiają , lecz dla Nelli nie była zła z tego powodu uczenia się czy niewyspania , lecz osób które w niej są. Inne dzieci nie lubiły szkoły bo musiały się uczyć lecz ona nie. Nikt jej nie lubił bo była inna. Dlaczego ?,bo nie chciała być tak sztuczna ,a oni ją zniszczyli. Była tajemniczą dziewczyną nie lubiła z nimi rozmawiać,nie była jak inne dziewczyny w jej wieku. Zaczęły się lekcje. Choć była inna , nie była zła uczennicą dobrze się uczyła. pierwsza lekcja- Polski ,a każda przerwa taka sama . Siedziała gdzieś osamotniona , a każdy kąt szkoły wydawał się jej być szary , choć szkoła jak od środka ,tak i na zewnątrz ,była pomalowana na wesołe kolory ...codziennie w szkole czuła to samo ,a gdy na przerwie nie siedziała sama to była wyśmiewana ,lub obmawiana,choć tego nikt „nie widział”.  Inna . Czy każdy człowiek nie jest inny, czy inny znaczy zły? Bo ludzie chyba chcą być tylko swoimi klonami.. nic więcej... Gdy skończyła szkołę podjechał pod szkołę czarny samochód do którego wsiadła, była to jej mama zawiozła ją prosto do szpitala. Dziewczyna siedziała przytulając głowę do szyby i myśląc: Ten świat, jakkolwiek go nazwać nie jest ani dobry ani zły, w tym świecie są złe osoby nie on jest zły, albo są dobre osoby tylko gdzie one są? Były już na miejscu. Nella wysiadła,wolnym krokiem poszła w stronę bramy, weszła do „ swojego” pokoju. Rozłożyła swoje rzeczy i zaczęła czytać. Po chwili w rogu pokoju zauważyła białego królika zdecydowała się pobiec za nim , nagle znalazła się w innym pomieszczeniu w którym zaczęła pod nią załamywać się podłoga. I spadała a rzeczy wokół niej fruwały. Książki obrazy ubrania, wszystko. Po jakimś czasie znalazła się w zwykłym pokoju. Spadam..całe życie to jeden wielki upadek .. coraz głębszy.. na jego końcu czeka śmierć, może to dopiero początek dobra, lub coś gorszego, a może odpoczynek dla nas... Spadam, coraz niżej, czy dostanę kiedyś chwilę wytchnienia w upadku ?
Nella wpadła do dość małej sali - Gdzie ja jestem? - zapytała i rozniosło się echo po całym pokoju w kącie sali zauważyła coś co rozpoznała to była jej mama, albo jak ona ją nazywa „pani”
Idź sobie! - krzyczała. Wokół niej pojawiły się różne wspomnienia. Nagle w kącie ujrzała białego kota. Nella patrzyła nie zdając sobie sprawy gdzie się znalazła nagle coś,jakby magia przeniosło ją na piękną polanę usianą kwiatami. Kot zmienił się tam w czarno – szarego strasznie kościstego i zmęczonego kota , mimo to miał zawsze szeroki uśmiech: - Alicjo gdzie podziała się jest twoja piękna kraina czarów ? Musisz ją uratować ...Nella krzyknęła : Ja nie jestem żadną Alicją !! z kimś mnie mylisz dodała już uciszonym głosem.
- Może twe imię brzmi inaczej ,lecz sprawdź w swoim sercu .- Mówiąc to odszedł spokojnym krokiem, a wokół Nelli pojawił się śluz ,a raczej ropa ,po prostu czarna maź ,kwiaty wokół niej zwiędły i cała polana zmieniła się w całkiem inny świat niż do tej pory był ,to był świat rzeczywistości ,ale raczej tej ,która jest często skrywana...

 ( P.S Za wszelkie błędy przepraszam, mogłam coś przeoczyć, a opowiadanie było pisane dość dawno. )

sobota, 22 listopada 2014

Filozoficzne rozważania Irs- Śmierć

Gdy słyszę słowo śmierć od razu widzę postać w czarnym płaszczu z kosą w jednej ręce a latarnią w drugiej, ale wiem, ze jest to jedynie personifikacja "stanu" w jaki kiedyś wejdzie każdy z nas. Stanu "przejścia" z jednego świata do drugiego. Ludzie na daremnie próbują wyróżnić różne rodzaje śmierci. Śmierć kliniczna, naturalna, samobójstwo... nie ma czegoś takiego. Śmierć jest jedna, nie zmienna, taka sama dla każdego z nas. Śmierć jest stanem kiedy nasze ciała całkowicie odmawiają posłuszeństwa, mięśnie przestają się kurczyć, serce przestaje bić, mózg przestaje pracować. Oddzielamy się od naszej cielesności równocześnie tracąc ją. Ale czy tracimy ją bezpowrotnie? Tego nie wiem. Tego nikt nie wie. Może dostajemy nowe ciało w tym świecie. Może wędrujemy do innego i tam stajemy się cieleśni? Albo zostajemy pozbawieni ciała już na zawsze stając się niematerialnymi duchami? Może wędrujemy do świata gdzie to dusza jest cielesna, a ciało nie? A może każda z tych opcji występuje z kilkoma innymi? Albo to co się z nami stanie zależy od nas samych? Od tego jak żyliśmy? Albo naszej decyzji tuż po śmierci? A może nasze dusze tak samo jak ciała ulegają samounicestwieniu? Albo znikają od razu? Nie wiadomo. Ale na pewno każdy z nas pozna kiedyś odpowiedź na pytanie " Co jest po śmierci?" jednak nie będzie mógł dać odpowiedzi tym którzy jeszcze jej nie znają. Więc lepiej po prostu żyć i nie głowić się aż tak nad tym, i tak prędzej czy później poznamy odpowiedź na to pytanie. (Lepiej później) :)

Źródło:http://w996.wrzuta.pl/obraz/38o07gxRLde/kostucha